Antybiotyki, geosmina i sokoły


      Jesteśmy mocno rozczarowani. Wizje zielonej Białołęki o świeżym powietrzu roztaczane przez deweloperów sprzedających nam mieszkania nijak się mają do rzeczywistości. W Białołęce wciąż coś śmierdzi - jak nie Czajka to Polfa. Z tego co nam wiadomo Polfa produkuje antybiotyki. Obawiamy się czy emisje związków chemicznych powstających podczas ich produkcji nie mogą powodować uodpornienia się na te leki.

      Oto typowy telefon od naszych Czytelników, mieszkańców Białołęki. Niedawno informowaliśmy o planowanych przedsięwzięciach MPWiK mających na celu zmniejszenie uciążliwości oczyszczalni Czajka. Czym jest spowodowany nieprzyjemny - dla niektórych - zapach świeżo rozkopanej ziemi dochodzący z Polfy Tarchomin S.A.? Czy można się uodpornić na antybiotyki, jeśli mieszka się w pobliżu siedziby producenta tego typu leków? Te pytania postawiliśmy pracownikom biura zarządu firmy.
      180 lat temu w podwarszawskiej wsi Tarchomin wybudowano Fabrykę Płodów Chemicznych. W 1907 roku zaczęto tu produkować preparaty farmaceutyczne. Na owe czasy była to jedna z nowocześniejszych fabryk farmaceutycznych w Europie - pierwsze preparaty insuliny uzyskano jeszcze przed II wojną światową, w latach 30. produkowano tutaj 220 różnych farmaceutyków, co plasowało fabrykę na pierwszym miejscu w kraju wśród producentów leków. Zakład szybko wydźwignął się z ogromnych zniszczeń po II wojnie światowej i już w 1948 roku wyprodukowano pierwsze gramy penicyliny, a w 1953 - jako jedna z pierwszych na świecie - fabryka rozpoczęła produkcję insuliny.
      Dziś Polfa Tarchomin S.A. (spółka Skarbu Państwa) jest największym w kraju producentem antybiotyków. Oferta Polfy obejmuje również leki psychotropowe, preparaty dermatologiczne, insulinę, leki onkologiczne i weterynaryjne. Specyfiką firmy jest własna produkcja składników do części powstających tu leków, która odbywa się na drodze biosyntezy i syntez chemicznych. Z tej racji firma została zakwalifikowana do kategorii zakładów o zwiększonym ryzyku zagrożenia awarią. Zmieniała się nazwa firmy - od Fabryki Płodów Chemicznych poprzez Przemysłowo-Handlowe Zakłady Chemiczne Ludwik Spiess i Syn Spółka Akcyjna, aż po dzisiejszą Polfę Tarchomin S.A. I choć nie zmienił się adres firmy, to całkowicie zmieniły się warunki jej funkcjonowania. Wieś Tarchomin została wchłonięta przez stolicę, a do Polfy zbliżyły się osiedla mieszkaniowe. Pojawiły się więc zupełnie nowe problemy związane z ograniczeniem uciążliwości dla mieszkańców i środowiska. - Nigdy nie ukrywaliśmy, że nasza produkcja może być uciążliwa dla mieszkańców, ale robimy wszystko, by te uciążliwości ograniczyć do minimum. Odbywa się to ogromnym nakładem środków na modernizację i wprowadzanie najnowocześniejszych technologii. Inwestujemy w nowoczesną technikę i najnowsze technologie, bowiem produkcja bezpieczna dla środowiska jest wpisana w misję firmy - mówi Andrzej Dalewski, dyrektor Biura Zarządu Polfy. - Prowadzimy szerokie działania prewencyjne i stały monitoring zagrożeń na wypadek awarii chemicznej, tak by likwidować je w zarodku.
      Utrzymujemy własną zawodową Służbę Ochrony Przeciwpożarowej i Chemicznej, współpracującą z Miejską Strażą Pożarną. Choć jest to bardzo kosztowne opłaca się. Od ponad dwudziestu lat nie było w Polfie poważniejszej awarii. Na wszelkie sygnały o zagrożeniu reagujemy natychmiast - mówi bryg. Zbigniew Łuczak, kierujący SOPiCh. - Wywiązujemy się sumiennie ze wszystkich obowiązków, które nakłada na nas ustawa o ochronie środowiska. Mamy w pełni uregulowany stan formalno-prawny. Poza tym jesteśmy w końcowej fazie opracowywania wniosku o pozwolenie zintegrowane na korzystanie ze wszystkich elementów środowiska. Ten nowy rodzaj koncesji transponowano do nas z prawa UE. W pozwoleniu zintegrowanym znajdą się m.in. takie tematy jak sposoby ochrony przed zagrożeniami, kontrola poziomu emisji związków chemicznych, właściwa gospodarka odpadami, stosowanie się do norm hałasu, pozwolenia wodno-prawne na wody oligoceńskie, wodę miejską, zrzut ścieków do oczyszczalni Czajka - dodaje Elżbieta Górska-Horczyczak, główny specjalista ds. ochrony środowiska. Zgodnie z zapisami Protokołu Montrealskiego wyeliminowano freony stosowane w procesie produkcyjnym i w produktach firmy - aerozole dermatologiczne, zastąpiono je propelentem, który jest przyjazny dla warstwy ozonowej ziemi. Program wdrożono w latach 1998-99 przy współfinansowaniu Banku Światowego.
      - Mamy świadomość, że najbardziej odczuwalną uciążliwością Polfy Tarchomin S.A. jest emisja zapachów. Po długich badaniach udało nam się wyodrębnić dwa związki odpowiedzialne za zapach - jak to pani powiedziała - świeżo rozkopanej ziemi. Są to metyloizoborneol i geosmina - związki chemiczne zupełnie niegroźne dla zdrowia występujące w torfie, w procesie fermentacyjnym podczas produkcji piwa, w zbiornikach wodnych, w których doszło do zakwitu sinic - informuje Elżbieta Górska-Horczyczak. Wyodrębnienie tych związków nie było łatwe, choć ich zapach jest tak dotkliwy. W strumieniu 40-50 tys. m sześć. sterylnego powietrza, które wraca do atmosfery po spełnieniu swej funkcji w procesie produkcyjnym antybiotyków, znajdują się mikrogramy metyloizoborneolu i geosminy. Już tak niewielka ich ilość wystarcza, by zapach był bardzo intensywny. Są słabo rozpuszczalne w wodzie i występując w powietrzu w tak małej ilości są trudne do wychwycenia. Zidentyfikowanie odpowiedzialności tych związków za powstawanie zapachu jest prekursorskim na skalę światową dziełem współpracującego z Polfą Tarchomin S.A. Zakładu Chemii Środowiska Narodowej Fundacji Ochrony Środowiska i rychło doczeka się naukowej publikacji. Polfa w ciągu ostatnich kilkunastu lat zintensyfikowała prace nad ograniczeniem emisji tzw. substancji złowonnych - wyeliminowano jedno z dwóch głównych źródeł poprzez hermetyzację zbiorników ściekowych i zainstalowanie biofiltra na ich odpowietrzaniach. Powietrze emitowane do atmosfery, uczestniczące w procesie biosyntezy antybiotyków, jest czyszczone przez najnowocześniejszy i bardzo kosztowny ozonator - nawet on nie jest w stanie uporać się z metyloizoborneolem i geosminą. Dodatkowo zainstalowano pół roku temu kurtynę wodną płuczkę, ale i ona nie jest w stanie usunąć tych silnie wonnych związków. Jednak oba te rozwiązania znacząco zmniejszyły intensywność emitowanych zapachów. - Nie jest to nasze ostatnie słowo w tej kwestii, wciąż poszukujemy skutecznej i ekonomicznie możliwej do zastosowania metody całkowitego wyeliminowania uciążliwości zapachowych. Rysuje się już pewne rozwiązanie, ale jest za wcześnie, by o tym mówić. Problemem jest fakt, iż jako spółka Skarbu Państwa mamy utrudniony dostęp do funduszy unijnych. Jeśli chodzi o produkowany przez nas antybiotyk mieszkańcy mogą być całkowicie spokojni, gdyż nie emitujemy go do otoczenia. Nasz szczep, naturalny drobnoustrój stosowany do produkcji erytromycyny, nie jest toksyczny. Nie ma również możliwości uodpornienia się na antybiotyki. Proces biosyntezy jest zamknięty, cząsteczki antybiotyków są ciężkie, nielotne, nie istnieje więc możliwość ich wydostania się z powietrzem. Gdyby produkcja była niebezpieczna pierwsi odczuliby to nasi pracownicy, a nic takiego nie ma miejsca. Nie notujemy chorób zawodowych i uodparniania się na erytromycynę - zapewnia Andrzej Dalewski.
      W tarchomińskiej Polfie dba się również o właściwy klimat akustyczny. Rozłożone na trzy lata (1995-98) inwestycje to przede wszystkim 360-metrowy ekran akustyczny, obudowanie wentylatorów kabinami dźwiękoizolacyjnymi, wymiana wentylatorów w skraplaczach na cichobieżne. - Ewidentnym i bardzo miłym dowodem na to, że wiele robimy by chronić środowisko są dwie pary pustułek, które zamieszkały na naszej wieży ciśnień, co znamienne, pod logo Polfy. Rzadkimi sokołami opiekuje się Łukasz Rejt, ornitolog z Polskiej Akademii Nauk, ptaki są zaobrączkowane, doczekały się potomstwa. Mamy nadzieję, że wrócą do nas w przyszłym roku. Czekać na nie będą skrzynie lęgowe - mówi z zadowoleniem Elżbieta Górska-Horczyczak. W Polfie Tarchomin S.A. cały czas trwa unowocześnianie produkcji. Inwestuje się w najnowsze osiągnięcia techniczne i technologiczne. Mamy nadzieję, że mieszkańcy Białołęki już niebawem odetchną świeżym powietrzem - bez metyloizoborneolu i geosminy.

Elżbieta Gutowska