Oddział ocalony?


      Chyba tak, aczkolwiek nie wiadomo na pewno, na jak długo. 6 października Komisja Zdrowia Rady Warszawy odwiedziła Szpital Praski. W zasadzie nie było w tym nic szczególnego, gdyż – jak od razu zaznaczyła jej przewodnicząca, Danuta Dykowska (SLD) - komisja odwiedza wszystkie szpitale, dla których organem założycielskim jest miasto. Dyrektor Andrzej Koronkiewicz przedstawił zebranym te fakty, które Czytelnicy NGP znają, jako że pisaliśmy o tym wielokrotnie. Przypomnimy więc tylko w skrócie. Sytuacja całego szpitala jest zła i pogarsza się w tempie 1,5 mln zł kwartalnie. W dniu spotkania komisji zadłużenie sięgnęło ponad 19,7 mln zł. Najgroźniejszym tego elementem jest niebezpieczeństwo wstrzymania dostaw leków i materiałów opatrunkowych, za które szpital winien jest już ponad 5 mln.- Gdyby wobec szpitala zastosować prawo upadłościowe, nie powinien istnieć – stwierdził dyr. Koronkiewicz.
      Dramatycznie zaczyna wyglądać sprawa diagnostyki laboratoryjnej. Przypomnijmy: była dyrektor szpitala jeszcze w ubiegłym roku zlikwidowała laboratorium szpitalne, przekazując prywatnej firmie Analco wyłączność na wszystkie tego rodzaju badania. W szpitalu rocznie leczy się ok. 30 tys. pacjentów, wykonuje się ponad 6 tys. operacji. Jakość usług, świadczonych przez tę firmę, od początku budziła zastrzeżenia ordynatorów, zwłaszcza oddziałów zabiegowych, gdzie wynik badania może decydować o losie pacjenta. Umowa z firmą była jednak tak podpisana, że trudno było się z niej wycofać, co niemalże od początku swej pracy w szpitalu próbował zrobić nowy dyrektor, Andrzej Koronkiewicz. Teraz na rozwiązanie umowy zgodę wydała Społeczna Rada Szpitala, a Analco ze swej strony wypowiedziało umowę, gdyż szpital zalega z płatnościami. Badania będą wykonywane tylko do końca października. Ten “znakomity” pomysł byłej dyrektor, jak mnie onegdaj pouczył dr Ryszard Feldman, w fachowym języku noszący nazwę “outsourcingu” jednak – jak się okazało – zdaje być może egzamin, ale tam, gdzie są pieniądze... Teraz rozważana jest odbudowa własnego laboratorium. Jest to jednak zabieg nad wyraz kosztowny. Być może, uda się to zrobić dzięki otwartemu 1 października w miejscu po sztucznej nerce (znów “outsourcing”, na którym szpital miesięcznie traci ponad 300 tys. zł) oddziałowi odwykowemu, na który przeznaczane są pieniądze z tzw. korkowego. To jednak sprawa przyszłości, a na razie umowa z Analco być może będzie jeszcze negocjowana. Dyrektor przedstawił piękną wizję przebudowy szpitala, co miałoby ewentualnie nastąpić w porozumieniu z berlińską dzielnicą Lichtenberg, z którą parę lat temu została podpisana umowa o współpracy. Na opracowanie koncepcji budowy nowego pawilonu jest już 770 tys. zł.
      Zapewne gdyby nie przypomnienie Danuty Dykowskiej – co z oddziałem ginekologiczno-położniczym i noworodków - dyrektor na tym zakończyłby przedstawianie dramatycznej sytuacji. Andrzej Koronkiewicz przypomniał, że zamiar likwidacji oddziału był dyskutowany już parę lat temu, a decyzję taką zastał, obejmując stanowisko. Regionalny komitet sterujący ją zatwierdził, natomiast Rada Społeczna Szpitala jednogłośnie opowiedziała się przeciw likwidacji oddziałów. Przypomnijmy, że praski radny Rady Warszawy, Jerzy Świtalski złożył w tej sprawie interpelację i przekazał na ręce odpowiedzialnej za służbę zdrowia wiceprezydent D. Safjan 3500 podpisów mieszkańców, protestujących przeciw planowi zamknięcia oddziału. Pani wiceprezydent posłużyła się wówczas w odpowiedzi nieprawdziwymi danymi, zarówno mówiąc o niewykonywaniu kontraktu, jak i o liczbie porodów i zabiegów.
      Dyskusja w efekcie skoncentrowała się na tej sprawie. Radny Jan Maria Jackowski (Liga Polskich Rodzin) niezwykle emocjonalnie i przekonująco mówił o pogłębiającej się dysproporcji w dostępie do pomocy medycznej mieszkańców Pragi i reszty Warszawy. Także stwierdził, że dane przekazywane przez miasto nie są prawdziwe. - W tym szpitalu nikomu nie odmawia się pomocy – stwierdził – gdyby jej odmawiano, wyciągając rękę tylko po pieniądze, długi szpitala byłyby znacznie mniejsze. Zaproponował, by komisja przyjęła stanowisko popierające utrzymanie oddziałów.
      Radny Andrzej Golimont (SLD) jak rzadko był całkowicie zgodny. Przypomniał jednocześnie, że oddziały ginekologiczno-położniczy i noworodków są wpisane w statut szpitala. Zmian w statucie może dokonywać jedynie Społeczna Rada Szpitala, a wszelkie działania podejmowane przez powiat czy miasto po prostu nie mają podstaw prawnych. Aby uniknąć nieporozumień – dodał – mający powstać nowy, 180-łóżkowy pawilon (to ta wizja, o której mowa była wyżej) już w planach muszą się tam znaleźć łóżka dla tych oddziałów, żeby przypadkiem w trakcie przenosin o nich nie zapomniano... Sytuacja oddziałów jest dodatkowo o tyle trudna, że choć wprawdzie kontrakt został aneksowany do końca roku, to co chwila ktoś w świetle kamer głośno zastanawia się, czy oddziały będą istnieć. Nie stwarza to dobrej atmosfery do pracy, wiele osób nie wie, czy może tu liczyć na pomoc. Tymczasem jest to jedno z nielicznych miejsc, gdzie pacjentom zawsze udziela się pomocy. Często tu właśnie trafiają te pacjentki, którym pod różnymi pretekstami odmówiono pomocy np. na Karowej. Być może standard nie jest tu aż tak wysoki, ale kadra znakomita i pomoc niezawodna.
      Najlepszym podsumowaniem posiedzenia było chyba to, co powiedział szef Rady Społecznej Szpitala, dr P. Kalbarczyk: cały szpital wymaga szybkich, doraźnych działań ze strony organu założycielskiego, czyli miasta. Może to być kredyt, mogą być akcje. O wszelkich wizjach przyszłości można mówić potem. Komisja jednogłośnie przyjęła uchwałę, której treść zaproponował Jan Maria Jackowski, kategorycznie sprzeciwiającą się zubożeniu dostępu mieszkańców Pragi do pomocy medycznej przez likwidację oddziałów ginekologii, położnictwa i noworodków.

(T)
7160