|
Problemy są nadal
Zapewne nasi Czytelnicy pamiętają akcje, jaka przy naszym udziale miała miejsce pod koniec ubiegłego roku. Wówczas prawie że pewna była decyzja o zamknięciu oddziału ginekologiczno-położniczego i noworodków Szpitala Praskiego. Wraz z dwiema radnymi – Hanną Mochecką (PiS) z Targówka i Danutą Kubiak (SLD) z Pragi Północ zbieraliśmy podpisy pod apelem o zachowanie oddziałów. Jerzy Świtalski, radny Rady Warszawy z naszego terenu złożył te podpisy na ręce ówczesnej wiceprezydent Warszawy, Doroty Safjan, wraz z odpowiednią interpelacją. Niepokój trwał niemal do ostatniego dnia roku. Ostatecznie jednak kontrakt został przedłużony, oddział ocalał.
O tym, jaka jest sytuacja na dziś mówi jego ordynator dr Władysław Fidziński. Decyzja prezydenta Kaczyńskiego o utrzymaniu oddziału zapadła na pewno także pod wpływem mieszkańców, którzy niezwykle się zjednoczyli w jego obronie. Teraz to owocuje. Przykładem może być fakt, że jeżeli w roku ubiegłym w oddziale odbyło się 850 porodów, to teraz, tylko do końca lipca, było ich już 700. Rodzą się u nas zdrowi, uśmiechnięci i rozkrzyczani warszawiacy. Zapewne tych porodów byłoby jeszcze więcej, gdyby nie obawa, czy oddział przetrwa. Zwłaszcza w pierwszych tygodniach tego roku taki niepokój, dręczył nie tylko nas – lekarzy, pielęgniarki, położne, ale i pacjentki, które nie były pewne, czy mogą podjąć decyzję, by rodzić właśnie u nas, bo przecież wszędzie słychać było, ze oddział ma być zamknięty. Wiele się zmieniło od czasu, gdy zapadła decyzja o dalszym istnieniu oddziału. Zresztą Nowa Gazeta Praska już o tym pisała. Przypomnijmy jednak: w szpitalu powstała centralna tlenownia, mamy własny zakład utylizacji odpadów szpitalnych, wyremontowana została ginekologiczna izba przyjęć, rozpoczęła się stopniowa wymiana aparatury, np. znów działa oddziałowa pracownia USG. Mamy obiecany nowy aparat; będzie kupiony – mam nadzieje, że jeszcze w tym roku – gdy tylko dostaniemy pieniądze z Biura Polityki Zdrowotnej Urzędu Miasta. Kosztuje ok. 290 tys. zł. Wyposażony będzie w specjalną przystawkę, która pozwoli na wczesną diagnostykę noworodków.. Badanie to pozwala na ewentualne zdiagnozowane wad w układzie nerwowym dzieci. Z powrotem mamy też na miejscu, w szpitalu, bardzo dobrze wyposazone laboratorium analityczne. Bardzo istotne jest także to, że na przyszłość, nie tak znowu odległą, bo za 3-4 lata, planowane jest przeniesienie oddziału do nowego budynku, który ma zostać dobudowany do obecnie istniejącego. To dowodzi, że władze miasta uznały wreszcie, że potrzeby mieszkańców tej strony Wisły muszą być zaspokajane na podobnym poziomie, jak lewobrzeżnej Warszawy. Niestety, gdy cieszy zwiększająca się liczba kobiet rodzących, bardzo smutna jest statystyka pacjentek ginekologicznej części oddziału. Coraz więcej kobiet w okresie tzw. drugiej młodości zapada na poważne choroby, wymagające diagnostyki i bardzo często leczenia operacyjnego. W ubiegłym roku do końca lipca przyjęliśmy 800 pacjentek, a tym – już 1000. Większość operacji staramy się przeprowadzać laparoskopowo, dzięki czemu skraca się zwłaszcza czas pobytu w szpitalu i okres powrotu do zdrowia. Rozpoczęliśmy bliską współpracę z oddziałem urologicznym naszego szpitala, gdzie pacjentki, dla których poważnym problemem jest nietrzymanie moczu, są poddawane badaniom urodynamicznym. Wspólnie z urologami planujemy przeprowadzanie operacji zakładania specjalnych tasm pod cewkę moczową. Taki zabieg jest bardzo skuteczny w tej dolegliwości. Sen z powiek spędza mi w dalszym ciągu finansowanie działalności oddziału przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Na dziś kontrakt mamy na tyle przekroczony, że powinniśmy oddział zamknąć na dwa miesiące. Jako lekarz sobie tego nie wyobrażam, podobnie jak nie wyobrażam sobie, by lekarze mogli odmówić udzielania pomocy. Całkiem oddzielną sprawą są pieniądze. Przecież musi istnieć jakiś sposób, by w państwie prawa ten, kto wykona usługę, otrzymał za nią pieniądze! W przeciwnym wypadku szpital będzie się tylko pogrążał w długach. Dotyczy to zresztą wszystkich szpitali. Wspólnie z mieszkańcami wygraliśmy bitwę o oddział. Wierzę, że wygramy też wojnę o Szpital Praski, coraz nowocześniejszy, zapewniający bezpieczeństwo mieszkańcom Pragi.
(T)
|