|
XVIII sesja Białołęki
Pod znakiem bezpieczeństwa
Takiej ilości mundurowych dawno nie widziała sala konferencyjna białołęckiego ratusza. Czasy są niebezpieczne, trudno więc się dziwić, że bezpieczeństwu dzielnicy poświęcona była lwia część sesji. Burmistrz Jerzy Smoczyński przypomniał, że w nowej sytuacji ustrojowej bezpieczeństwo miasta - a co za tym idzie - dzielnic i zarządzanie kryzysowe pozostają w gestii prezydenta Stasiaka, ale władze Białołęki nie uważają się za zwolnione od czuwania nad bezpieczeństwem mieszkańców choćby dlatego, że w dzielnicy działa delegatura zarządzania kryzysowego. Kieruje nią Stanisław Jeż. Szeroko pojęte bezpieczeństwo i zarządzanie kryzysowe ujmuje również działania przeciwpowodziowe przez wzgląd na bliskość Wisły i niesfornej rzeki Długiej. Burmistrz Smoczyński przypomniał, że trwają prace nad modernizacją obwałowań tej niewielkiej, ale niebezpiecznej rzeki.
Komisarz Jacek Wiadro zdał relację z działań policji. Jednostka, mieszcząca się w najnowocześniejszym w stolicy komisariacie, liczy 106 funkcjonariuszy. To bodaj jedyny komisariat w Warszawie, który może się poszczycić tzw. nadetatem. 15 nadprogramowych policjantów otrzymała Białołęka (będąc jeszcze gminą) od Komendy Stołecznej Policji w zamian za nowoczesny budynek ofiarowany na potrzeby policji. 60 proc. policjantów pracuje w służbie prewencji, 40 proc. w służbie kryminalnej i dochodzeniowo-śledczej. W 1998 roku w Białołęce wdrożono 1200 postępowań przygotowawczych, w 2003 było ich już 2600. To wzrost o ponad 100 proc. Dynamika (słowo niezbyt adekwatne jeśli chodzi o przestępstwa) jest spowodowana głównie wzrostem wykrywalności - z 19 proc. w 1999 do 33 proc. w 2003 roku i w mniejszym stopniu rosnącą liczbą mieszkańców Białołęki. Klasyfikacja przestępstw pod względem ich liczebności wygląda następująco - na pierwszym miejscu kradzieże pojazdów, włamania do mieszkań, mniej jest rozbojów, bójek i pobić. Jeśli chodzi o wykrywalność przestępstw białołęcki komisariat plasuje się w stołecznej czołówce. Lidia Polit pytała Jacka Wiadrę czy pojawi się posterunek policji czy choćby kilkugodzinny (dziennie) punkt kontaktowy w Białołęce Dworskiej - według radnej jest tam niezbędny. Okazało się, że policji nie stać na utrzymanie dodatkowego posterunku, ewentualnie w szkole podstawowej nr 110 mógłby od czasu do czasu dyżurować policjant. Przedstawiciel Komendy Stołecznej zauważył, że mieszkańcy Białołęki Dworskiej - jak wszyscy inni - mają swojego dzielnicowego i nic nie stoi na przeszkodzie, by się z nim kontaktowali. Co prawda dzielnicowych pozbawiono telefonów komórkowych (oszczędności, ten problem nie istniał w poprzednim ustroju Warszawy - władze Białołęki pokrywały koszty aparatów i abonamentu), ale można dzwonić pod numer stacjonarny i poinformować dyżurnego. Każde doniesienie jest odnotowywane i badane. Radni zwracali uwagę, że nie widuje się patroli w niebezpiecznych miejscach w dzielnicy - choćby przy Antalla i Nagodziców. Jacek Wiadro zapewniał, że patrole są tam obecne - potwierdziły to kontrole. Zwracano uwagę na fakt, iż na ulicach Białołęki coraz więcej jest bezczelnych i głośnych młodych ludzi z ogolonymi głowami, jak powiedzieli radni „okolczykowanych” i w spodniach z krokami ciągnącymi się po ziemi. Policjanci jedynie grzecznie ich legitymują, a mieszkańcy po prostu się ich boją. Jacek Wiadro przypomniał - Przecież to są nasze dzieci. Represje mają dotykać kryminalistów. Policjant ma być stróżem prawa i przyjacielem. Do momentu kiedy ci ogoleni młodzi ludzie nie stwarzają zagrożenia, nie podejmujemy działań represyjnych. Ubolewając, że nie ma na sali przedstawicieli Zarządu Dróg Miejskich, radny Andrzej Opolski (SLD) dopominał się o sygnalizację świetlną przy Świderskiej - Porajów - Picassa - znów zdarzył się tam wypadek. Burmistrz Tadeusz Semetkowski poinformował, że wielokrotnie upominano się w ZDM o sygnalizację świetlną - bez efektu. Zwrócono uwagę na samochody parkujące w niedozwolonych miejscach przy Zakładzie Karnym (Ciupagi), blokujące dojście do poczty. Jacek Wiadro poinformował, że nie pomógł ustawiony tam znak zakazu postoju, nie pomagają liczne patrole policji i straży miejskiej. Dyrekcja aresztu musi podjąć decyzję o budowie parkingu, bo przecież odwiedzający więźniów gdzieś muszą zatrzymywać swoje auta. Radni niepokoili się rajdami motocyklistów po Modlińskiej i kierowcami jeżdżącymi po chodnikach ulicy Konwaliowej. Obecna na sali poseł Hanna Mierzejewska, mieszkanka Białołęki streściła bulwersującą historię klubu nocnego Vegas. Pod petycją popierającą likwidację klubu podpisało się 150 mieszkańców. Piątki, soboty i niedziele są nieznośne - głośna muzyka, kohorty pijanej młodzieży wrzeszcząc wytaczają się z Vegas i niszczą wszystko co spotkają na swojej drodze - wyrywają ławki, dewastują przystanki autobusowe. W czasie jednego z zajść zniszczono dwa policyjne radiowozy. Urząd dzielnicy pozbawił właściciela koncesji na sprzedaż alkoholu, ten się odwołał, władze miasta przywróciły koncesję i piekło mieszkańców rozpoczęło się na nowo. Radny Tomasz Paster (PiS) interesował się zamachami terrorystycznymi. Przedstawiciele Komendy Stołecznej zapewniali, że Białołęka jest zagrożona w stopniu znikomym, co nie oznacza, że nie podejmuje się żadnych działań. Były przeprowadzone próbne alarmy, są odpowiednie procedury. Zdarzenie w Markocie, które okazało się fałszywym alarmem wykazało, że procedury działają. Sprawnie ewakuowano 280 osób, równie sprawnie zadziałały wszystkie służby na sygnał o alarmie (również fałszywym) 30 grudnia ubiegłego roku. Kolejowe i drogowe ciągi komunikacyjne na terenie Białołęki są monitorowane. Nic nie zagraża mieszkańcom dzielnicy w czasie trwania Forum Gospodarczego na przełomie kwietnia i maja. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo powodziowe nie jest z tym w Białołęce najlepiej. Wisła ma na obszarze dzielnicy tzw. miejsca zatorogenne. Wały przeciwpowodziowe wytrzymają jedynie krótkotrwałe piętrzenie wody. Jeśli przyjdzie powódź stulecia, może być gorąco, a raczej mokro. W niektórych miejscach wały są zbyt niskie, choćby w pobliżu Jabłonnej. Budowa Mostu Północnego narzuci konieczność uporządkowania międzywala i to jest dobra wiadomość. Kanał Żerański nie stwarza zagrożenia, czego nie można powiedzieć o rzece Długiej. Modernizacja jej obwałowań jest niesłychanie ważna. Być może już w tym roku ruszą prace - będzie je nadzorował Wojewódzki Zarząd Inwestycji Wodnych, w którego gestii jest obecnie rzeka. Dwie jednostki straży pożarnej operują w Białołęce - Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 1 z Modlińskiej i Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 10 z Czarodzieja. Rośnie liczba interwencji. Strażacy z Czarodzieja w 2000 roku wyruszali do 284 akcji, w 2003 już do 446 - do gaszenia pożarów - aż 21 pożarów lasów, do trudnych akcji technicznych, drobnych wypadków, usuwania rojów os i szerszeni, do akcji poszukiwawczych. To niewielka jednostka, jej dowódca będzie zabiegał o powiększenie liczby etatów. „Jedynka” z Modlińskiej dysponuje 11 samochodami - w tym pięcioma specjalistycznymi, dysponuje grupą poszukiwawczo-ratowniczą i bardzo drogim sprzętem specjalistycznym. Uczestniczy w akcjach w odległych częściach Polski, nawet w Gdańsku. Dowódca jednostki apelował o zrozumienie ze strony mieszkańców i zarządców osiedli - żadnych trudno się otwierających krat grodzących korytarze, żadnych pali wzdłuż dróg osiedlowych, żadnych płotków grodzących ogródki. We własnym, dobrze pojętym interesie nie powinniśmy parkować samochodów na wąskich drogach osiedlowych. Na pewno nie przejedzie tamtędy żaden wóz gaśniczy, a podczas pożaru liczy się każda sekunda. Straż miejska, kojarzona zwykle z blokadami na koła samochodów, nie chce się tak kojarzyć. Przynajmniej ta działająca w Białołęce. Blokady na koła są tylko dwie, co nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni od zakazów postoju. Mandat będzie z pewnością. Straż miejska działa skutecznie w patrolach szkolnych, reaguje na zakłócenia spokoju w osiedlach. Na tereny zielone dzielnicy ruszą niebawem patrole rowerowe. Tzw. handel łóżkowy nie jest w Białołęce dużym problemem, a nade wszystko trudno jest egzekwować w tej kwestii prawo, bo na dobrą sprawę go nie ma. Funkcjonariusze regulują handel poza targowiskami posiłkując się przepisem mówiącym o zakłóceniu ruchu na pasie pieszym. Są poważne zakusy, by przenieść oddział terenowy z Białołęki na Pragę Północ, dowódca będzie walczył o pozostanie w Białołęce. Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe działa, choć sprzęt, na którym pracuje jest stary i zużyty, brakuje urządzeń do łączności. W ubiegłym roku WOPR uratował 76 istnień ludzkich zagrożonych podczas kąpieli na dzikiej plaży w Porcie Żerań. Drużyna składa się z 24 doskonale wyszkolonych ratowników i 9 kandydatów - m.in. są szkoleni do prac w obiektach wysokowodnych - mosty, śluzy. WOPR ściśle współpracuje z Rzecznym Komisariatem Policji i ze Strażą Pożarną. Po sprawach związanych z bezpieczeństwem przyszedł czas na nowe ulice - Gerberowa, Kniei - brzmi bardzo kojąco. A jeśli dodać do tego nazwę dla przedszkola nr 4 - „Przyjaciół Kubusia Puchatka” - robi się naprawdę miodowo ...
Elżbieta Gutowska
|