|
4 x 4 = 16
Rozmowa z Andrzejem Koblem Jakie doświadczenie w działalności samorządowej ma przewodniczący Rady Dzielnicy Targówek, wybrany 11 kwietnia? To kawał mojego życia - 16 lat, 4 kadencje. Zaczęło się w 1990 roku, zupełnie przypadkowo. Prowadziłem wtedy własną działalność gospodarczą. Startując w wyborach nie myślałem, że będę tak długo zajmował się działaniami na rzecz mieszkańców. W skali Warszawy niewielu kolegów może pochwalić się tym, że przez 4 kadencje wyborcy powierzali im mandat radnego. Od czego zaczynaliśmy, tworząc samorząd? Pamiętam wspólne działania z prof. Chmielewskim, ówczesnym przewodniczącym rady, którego później zastąpiłem. Wtedy wszyscy poruszaliśmy się w gąszczu nowych przepisów; nie bardzo wiedzieliśmy, co możemy, a czego nie możemy... Potem, co kadencja - to zmiana ustroju Warszawy, zmiana przepisów i możliwości działania. Teraz mamy dzielnice, ubezwłasnowolnione przez Radę Warszawy i władze stolicy. Według obowiązującej ustawy warszawskiej rada dzielnicy niewiele może i zarząd też niewiele. Jesteśmy tylko jednostką pomocniczą w skali miasta, bardziej opiniodawczą niż uchwałodawczą. Nasze uchwały, dotyczące spraw lokalnych, na pewno mają znaczenie dla mieszkańców, natomiast tworzenie budżetu i inne ważne decyzje muszą być konsultowane i podejmowane przez Radę Warszawy. Myślę, że w wyniku kolejnej nowelizacji ustawy warszawskiej, od nowej kadencji samorządu, burmistrz znów będzie prawdziwym gospodarzem dzielnicy. Tak było, gdy pełniłem tę funkcję i mogliśmy wspólnie z radą podejmować decyzje na naszym terenie. Myśmy najlepiej wiedzieli, co mieszkańcom jest potrzebne. Ponadto, mając własny budżet, dysponowaliśmy zupełnie innymi środkami finansowymi. Byliśmy gospodarzami budżetu; decydowaliśmy, ile przeznaczyć na oświatę, ile na służbę zdrowia, ile na opiekę społeczną, a nawet na wspieranie straży pożarnej czy policji. Ustawa na to pozwalała. Dziś jesteśmy ubezwłasnowolnieni. Samorząd musi ponownie stać się prawdziwym samorządem lokalnym. Na tym szczeblu nie powinno być miejsca dla polityki. Niech się nią zajmują parlamentarzyści, niech wojują. My powinniśmy się integrować i działać wspólnie. Jednak w gronie 25 radnych również dochodzi do lokalnych konfliktów na podłożu politycznym, które nie powinny mieć miejsca w radzie dzielnicy. Czego będzie Pan wymagał od radnych, a czego nie będzie Pan tolerował? - Wydaje mi się, że tu niewiele będę mógł zdziałać. Zostało nam tylko i aż 6 miesięcy. Uważam, że na początku popełniony został błąd: Rada nie została zintegrowana; były kluby, klubiki, koła; zamiast jedności my, rada, było każdy sobie. Być może, na tę integrację jest już za późno. Teraz powinniśmy powoli raczej się żegnać niż witać. W radzie trzeba troszeczkę zacząć zamiatać po sobie. Ale nie pod dywan? - Słowa "zamiatanie" użyłem w przenośni. Chodzi o pokazanie, cośmy zrobili; co chcieliśmy zrobić, a czego nie udało nam się zrobić - nie ze złej woli rady czy złej woli zarządu. Zarząd działał w zakresie prawa, jakie daje mu ustawa warszawska; chciał coś zrobić dla nas jako mieszkańców, ale - niestety - był również w znacznej części ubezwłasnowolniony. W ostatnich miesiącach kadencji trzeba walczyć o to, byśmy w przyszłości mieli zdecydowanie większe uprawnienia jako samorząd lokalny. Czy może Pan sprawić, że teraz sesje rady będą się rozpoczynać punktualnie? Często nie można winić przewodniczącego za to, że sesja zaczyna się z poślizgiem półgodzinnym czy godzinnym. Winna jest polityka, o której wspomniałem. W ostatnim momencie ugrupowaniom politycznym przypomina się, że muszą się spotkać i coś omówić. Często na początku sesji zwracają się do przewodniczącego z prośbą o przesunięcie godziny rozpoczęcia obrad. Wiem, ze to denerwuje innych i nie jest dobre. Sesja ma wyznaczoną godzinę rozpoczęcia. Trzeba szanować te ustalenia i siebie nawzajem. Kiedy odbędzie się pierwsza sesja, której będzie Pan przewodniczył? Według obowiązującej ustawy, przewodniczący ma reprezentować radę na zewnątrz, otworzyć i zamknąć sesję oraz dopilnować, by uchwały były podejmowane zgodnie z prawem. Terminy zwoływania sesji zależą od ilości spraw, zgłoszonych przez zarząd dzielnicy. Bardzo rzadko sesje odbywają się z inicjatywy rady. Teraz musimy uzupełnić skład prezydium rady. Chciałbym, by działania w tej sprawie były kolegialne. Druga sprawa na najbliższą sesję to zmiany w komisjach, m.in. moja rezygnacja z pracy w komisji rewizyjnej (jako przewodniczący rady nie mogę w niej zasiadać). Przewiduję, że sesja zwołana zostanie po długim weekendzie na początku maja. Poproszę jeszcze o krótkie przesłanie przewodniczącego rady do mieszkańców. Kto przewodniczy radzie i reprezentuje ją na zewnątrz nie jest tak istotne jak to, co samorząd robi, co może zrobić i czego mogą się po nim spodziewać mieszkańcy. Dziś, na 6 miesięcy przed końcem kadencji rady, najważniejszą sprawą jest zmobilizowanie mieszkańców, by wzięli udział w jesiennych wyborach do samorządu.
Rozmawiała Zofia Kochan
|