Nie tylko sypialnia

Burmistrz Targówka Grzegorz Zawistowski ma bogatą przeszłość samorządową. Z racji pełnionych funkcji - bo był i starostą warszawskim i radnym Rady Warszawy i dyrektorem Zarządu Mienia Polikwidacyjnego m.st. Warszawy - zajmował się bardzo różnymi dziedzinami. Zawsze jednak wśród swoich sukcesów wymienia inwestycje, które doskonale pamiętają kibice Legii: oświetlenie, podgrzewaną murawę na boisku i kapitalny remont budynków. Najwyraźniej więc to, co związane ze sportem, jest mu bardzo bliskie. Dlatego tym razem rozmawiamy o inwestycjach sportowych na Targówku.

Na Targówku problemem są drogi, budynki komunalne, komunikacja, o której już mówiliśmy... Wymieniać można niemal bez końca. Dlaczego chce Pan rozmawiać o inwestycjach sportowych?

Bo ta dzielnica powinna być nie tylko do spania, ale i do normalnego życia. Zbudowano tu kiedyś osiedla i bloki praktycznie bez infrastruktury takiej, jak chociażby ogólnodostępne boiska, o basenie nawet nie wspominając.

W planach jest przecież basen przy szkole na Remiszewskiej...

Wystąpiliśmy już o zmianę tego planu. Chcemy zbudować basen, ale przy DKS Targówek.

Dlaczego?

Doświadczenie, jakie wynieśliśmy z budowy hali sportowej przy szkole na Olgierda uczy, że nie ma sensu budowanie dużych obiektów sportowych przy szkołach. Na Olgierda jest sytuacja, że dzieci mogą korzystać z hali tylko w uzgodnieniu z Ośrodkiem Sportu i Rekreacji, który nią zarządza. Praktycznie oznacza to, że rzadko. Toteż obiekt, który powstał zamiast nowej sali gimnastycznej nie spełnia dla szkoły swojej roli. Szkoła nie jest w stanie utrzymać ani takiej hali, ani - tym bardziej - basenu.

Skąd pomysł, by to zrobić przy DKS Targówek?

Ten klub powstał jeszcze w latach 50., gdy na Targówku łącznie mieszkało kilkanaście tysięcy osób. Teraz w jednym tylko osiedlu mieszka ponad 50 tys. Piłkarze nie odnosili specjalnych sukcesów, ale klub stał się sławny na świecie dzięki wielu tytułom zdobytym przez tutejszych akrobatów. Niewspierany przez nikogo, od początku lat 90. wegetował. Przetrwał tylko dzięki wynajmowaniu terenu pod parkingi. Uważam, że trzeba dać mu szansę nie tylko dlatego, żeby młodzież miała obiekty z prawdziwego zdarzenia, ale także żeby dorośli nie musieli jechać na Pragę czy do centrum, aby skorzystać z zajęć sportowych.

Co więc będzie się działo w praktyce?

Mechanizm jest następujący: obecny zarząd dzielnicy wystąpi do urzędu miasta o wprowadzenie zmiany w wieloletnim planie inwestycyjnym: zamiast budowy pływalni przy szkole na Remiszewskiej, budowę obiektów sportowych przy Kołowej 18, w których m.in. będzie basen, sale gimnastyczne, boisko do gier na miarę naszych czasów; w planach są także korty tenisowe, jakaś baza hotelowa, odnowa biologiczna… Plany opracowują fachowcy z tej dziedziny. Chcemy, żeby powstały obiekty, które stworzą bazę ekonomiczną do dalszego utrzymania się klubu.

Czyli za pieniądze miasta powstanie obiekt komercyjny?

Niezupełnie: dodatkowo komercyjny. To klasyczne danie wędki, a nie ryby. Klub musi się mieć z czego utrzymać. Ze sportu dla młodzieży nie ma takiej możliwości. Żeby zarobić na swoje utrzymanie, musi prowadzić działalność komercyjną. Na pewno skorzystają na tym mieszkańcy.

Czy będzie to finansowane z budżetu miasta?

Sam basen jest już wpisany do WPI i nie ma tu specjalnego znaczenia, gdzie powstanie. Przewidziano na to 26 mln zł z tzw. funduszu norweskiego.

Co to jest fundusz norweski? Przecież Norwegia nie jest członkiem Unii Europejskiej?

Zgadza się, nie jest. Ponieważ jednak jest jednym z najbogatszych państw Europy i uczestniczy w Jednolitym Rynku Unii Europejskiej, zobowiązała się także wraz z Islandią i Liechtensteinem do udzielenia im wsparcia finansowego dla nowych państw członkowskich Unii.

Ale 26 mln złotych? To bardzo dużo, jak na budowę basenu...

Oczywiście. Zakładamy, że wszystkie obiekty na Kołowej nieco przekroczą 30, może 40 mln zł. Przy zmianie tytułu można przewidzieć korektę finansów. Nie powinno to jednak stanowić dużego problemu, bo będzie rozłożone na kilka lat. W tym roku na prace koncepcyjne i projektowe planujemy w budżecie Targówka na ten cel 300 tys. zł.

Kiedy może to powstać?

Sądzę, ze w ciągu 3 lat. O ile uda nam się szybko dogadać z władzami stowarzyszeń sportowych, działających na terenie obiektów przy ul. Kołowej.

A co będzie ze szkołą przy Remiszewskiej?

Będzie tam odpowiednia sala gimnastyczna i boisko, czyli to, co jest najpotrzebniejsze. Trzeba też rozwiązać problem szkoły przy Olgierda. Trwają prace przygotowawcze do remontu starego boiska. Problem jednak w tym, że - jak się okazało - przebiegają pod nim rury miejskiej magistrali ciepłowniczej, ułożone jeszcze w latach 70. Trzeba ją będzie przekładać. Remont zaczniemy w tym, skończymy w przyszłym roku.

Wspominał Pan kiedyś o pomyśle na Kanał Bródnowski. Czy nabrał kształtów?

Tak, nawet mamy już pewne uzgodnienia. Nazwaliśmy to "rewitalizacją kanału". Chodzi po prostu o to, by stał się on miejscem wypoczynku. Wzdłuż jego brzegów chcemy utworzyć ciągi spacerowe, ścieżki rowerowe, miejsca, gdzie można usiąść i odpocząć. Cały kanał ma 12 kilometrów długości, z czego 80 proc. leży na naszym terenie. W tej sprawie dogadaliśmy się już z Białołęką. Wbrew pozorom, to poważne przedsięwzięcie, które jest możliwe tylko wspólnie z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej, który jest właścicielem wody, płynącej w kanale. Kanał musi być oczyszczony, odmulony, konieczne też jest uzupełnienie i wzmocnienie faszyny. Dopiero wtedy przebywanie nad jego wodą może stać się przyjemnością. Do tej inicjatywy staramy się pozyskać także dużych inwestorów z naszego terenu - już wiadomo, że Centrum Handlowe Targówek się do tej inicjatywy przyłączy, zaczęliśmy także rozmowy z Procter&Gamble i z zarządem osiedla Zielone Zacisze.

Ale to nie koniec... Mam jeszcze jedną interesującą mieszkańców wiadomość. Chcemy odzyskać Bramę Białostocką...

Czyżby miał Pan na myśli tereny na wlocie do Warszawy, gdzie miał powstać wielki parking?

Dokładnie tak. Tu także wystąpiliśmy do władz miasta z propozycją zmiany planu zagospodarowania przestrzennego tzw. Bramy Białostockiej. Przypomnę, że jest to 27 hektarów równej łąki obok Parku Leśnego Bródno, wzdłuż ul. Radzymińskiej przed centrum handlowym M1. Koncepcja, by powstał tu parking dla dużych samochodów ciężarowych pochodzi z początku lat 90.

Uważamy, że szkoda tego terenu na parking tirów. Zaproponowaliśmy, by powstała tu wielofunkcyjna hala sportowa o szerokim przeznaczeniu - od gier zespołowych po lekkoatletykę, z trybunami na 15-20 tys. widzów, zapleczem hotelowym i konferencyjnym i parkingami. Czegoś takiego w Warszawie jeszcze nie ma i trudno byłoby znaleźć równie dobrze skomunikowaną lokalizację.

Do kogo należy ten teren?

Do Agencji Nieruchomości Rolnych, ale zgodnie z zasadami, na "cele pożytku społecznego" na pewno nie byłoby problemu z otrzymaniem tego terenu.

Czy nie jest Pan marzycielem?

Każdy trochę jest. Ale to, o czym mówię, jest naprawdę do zrobienia. Mamy już dla tego pomysłu poparcie Rady Dzielnicy (uchwalone na IV sesji o której piszemy obok - przyp. red.) i co najważniejsze - Pani Prezydent i Biura Sportu.

Rozmawiała Ewa Tucholska
9665