Wciąż wokół Czajki

Rozmowa z Jackiem Kaznowskim, burmistrzem Białołęki

Awantura wokół Czajki nie cichnie. Czy jest szansa na rozwiązanie problemu tak, by zgodzili się na to i mieszkańcy i by dotrzymać zobowiązań wobec Unii?

Moim zdaniem trudno będzie dotrzymać terminu. Tej wielkości inwestycje w Polsce powstają w okresie 5 - 7 lat. Chcę przypomnieć, że nie chodzi tylko o wybudowanie, ale także osiągnięcie wymaganych parametrów zarówno technicznych, jak i ochrony środowiska.

Tych 7 lat nie ma. Co dalej?

Decyzję w sprawie uruchomienia budowy i ogłoszenia nowych przetargów musi szybko podjąć zarząd miasta. Już mówiłem w jednej z naszych poprzednich rozmów, że w październiku ub. roku, na krótko przed wyborami samorządowymi, rząd polski odpowiedział Komisji Europejskiej, że inwestycja zostanie wykonana w terminie i nie ma przesłanek, by cokolwiek zmieniać. To całkowicie zamknęło możliwość dalszych negocjacji np. o podzieleniu inwestycji na etapy. Teraz można tylko podjąć decyzję, w jakim kierunku zmierzamy. Czy zaczynamy wszystko od początku, czy walczymy z obecnym projektem.

Podobno przedstawił Pan zarządowi miasta nową koncepcję?

Owszem, przekonsultowałem ze specjalistami nieco inny wariant, który wychodzi naprzeciw postulatom mieszkańców. Przypominam, że oprócz terminów, których - moim zdaniem - nie mamy szansy dotrzymać, Komisja Europejska jako warunek stawia zawarcie umowy społecznej z mieszkańcami. Na dziś takiej umowy nie ma i obawiam się, że nie będzie. Nie dość na tym, że mieszkańcy protestują przeciwko budowie spalarni, to jeszcze powstał nowy komitet protestacyjny przeciwko budowie komory rozprężnej na Tarchominie. Zaproponowałem więc przesunięcie komory rozprężnej poza Trasę Mostu Północnego, gdzie nie będzie uciążliwa. Inwestor obiecał rozważyć tę koncepcję. Natomiast zamiast spalarni możliwe byłoby spalanie osadów ściekowych w istniejących w Warszawie instalacjach - np. w ZUSOK, oczywiście, po ich wstępnym przetworzeniu.

Na czym polega takie przetworzenie?

Przede wszystkim na suszeniu. W zależności od technologii spalania. W przypadku spalania fluidalnego do 20-30% suchej masy, w przypadku spalania rusztowego ( ZUSOK) do około 90% suchej masy. Wymaga to, oczywiście, pewnych nakładów, ale uciążliwość takiego przygotowania osadów jest minimalna.

Trzeba je będzie jednak wywozić. To na pewno wywoła protesty związane z ruchem samochodów.

Niezależnie od przyjętego wariantu ruch samochodów zawsze będzie występował. Gdyby powstała na miejscu spalarnia, trzeba by przywozić tu osady z oczyszczalni Południe oraz wywozić popiół; jeśli odbywałoby się suszenie – wywożono by granulat. Zawsze zakład przemysłowy będzie powodował pewne niedogodności. To jest nie do uniknięcia. Aby maksymalnie zmniejszyć uciążliwości, uzgodniłem z inwestorem budowę nowej ulicy omijającej osiedla mieszkaniowe.

Czy Pan obawiałby się spalarni, gdyby miał Pan obok niej zamieszkać?

Nie, ale jestem mieszkańcem Tarchomina i moje zdanie jest tu mało miarodajne dla mieszkańców Choszczówki i okolic. Uruchamiałem Zakład Unieszkodliwiania Stałych Opadów Komunalnych na Targówku, byłem jego dyrektorem, znam się na tych sprawach. Wymogi technologiczne są bardzo ostre, nie ma praktycznie możliwości, żeby normy były przekraczane. Przypomnę, że dla mieszkańców Targówka uciążliwa była kompostownia, zbudowana według włoskiej technologii, a nie spalarnia, w której obowiązują niezwykle surowe normy europejskie. Z drugiej jednak strony rozumiem mieszkańców okolic Czajki, która dziś jest bardzo uciążliwa. Planowana jest rozbudowa zakładu do monstrualnych rozmiarów, a mieszkańców nie traktowało się jako partnerów. W ostatnim czasie zmieniło się kierownictwo MPWiK; nowe jest otwarte na dialog.

Przecież MPWiK jest spółką miejska, więc ma słuchać poleceń zarządu miasta...

Poprzednio też tak było, tylko zarząd miasta nie słuchał mieszkańców. Dlatego dziś mamy problem. Jeśli zarząd miasta pozytywnie odniesie się do propozycji alternatywnych rozwiązań, o których mówiłem, będziemy próbować negocjować je z Komisją Europejską. "Czajka" musi być zmodernizowana. Przyszedł czas, by wziąć pod uwagę, że konflikt związany z tym zakładem dotyka właśnie Białołęki i jej mieszkańców. Dziś ze społeczeństwem trzeba rozmawiać. Trzeba jednak podkreślić, że nowy zarząd miasta został przez poprzednie władze postawiony w bardzo trudnej sytuacji.

Rozmawiała Ewa Tucholska
6500