Komórkowe pole rażenia

Mieszkańcy przedwojennego, wielopokoleniowego domu nigdy nie cierpieli na żadne schorzenia. Problemy zdrowotne pojawiły się wkrótce po zainstalowaniu w sąsiedztwie stacji bazowej telefonii komórkowej. Znajduje się w odległości 150 metrów od domu. Piotr Kozłowski jest ojcem rodziny. Jest zaniepokojony sytuacją - Życie w naszym domu przebiegało spokojnie i w zdrowiu, ale do pewnego czasu. Około trzech lat temu moja matka zaczęła skarżyć się na bezsenność, na przebudzenia nocne, czasami przerwy w przebudzeniu trwały ponad godzinę. Dodatkowo skarżyła się na bóle głowy i stawów. Wniosek nasuwał się oczywisty - starsza kobieta może narzekać na tego typu dolegliwości. Podobne dolegliwości, w tym bardzo częste bóle głowy też około 3 lat temu zaczęły dokuczać mojej córce Magdalenie (wtedy 14-letniej dziewczynce). Na początku bagatelizowaliśmy te bóle, ale po kilkudziesięciokrotnym wystąpieniu objawów dziecko zostało przebadane przez lekarza. Badanie nie wykazało niczego niepokojącego. Moja żona Krystyna po rannym przebudzeniu czuje się zmęczona i niewyspana. Ja również odczuwam różne dolegliwości. Przez całe życie głowa bolała mnie może kilkanaście razy, dziś boli codziennie, ale tylko w moim domu. Bezsenność pojawiła się u mnie około 2 - 3 lat temu, nie zastanawiałem się wtedy nad tym problemem, ostatnio zaczęły występować kolejne problemy - przebudzenia nocne i niemożność zaśnięcia.

Według Piotra Kozłowskiego wszystkie wymienione objawy zdrowotne mają swoje podłoże w emitowanym przez stację bazową polu elektromagnetycznym o ponadnormatywnym natężeniu. Jak mówi - Przyczyna, która dręczy i powoli zabija moją rodzinę to ponadnormatywne promieniowanie elektromagnetyczne z pobliskiej potężnej stacji bazowej telefonii komórkowej. Stacja została zbudowana nielegalnie, bez uzyskania decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, jak również bez udziału społeczeństwa w postępowaniu, do czego zobowiązuje ustawa o ochronie środowiska. Urzędy w odpowiedziach na nasze pisma są stronnicze i nie odpowiadają merytorycznie, tylko dlatego aby w dalszym toku postępowania nie można było odwołać się do wyższej instancji. Niepokój Czytelnika budzi fakt, że - W niedalekiej przyszłości są planowane 2 kolejne potężne stacje bazowe telefonii komórkowej tuż obok tej, która już istnieje.

Problem skutków zdrowotnych działania pól elektromagnetycznych emitowanych przez stacje bazowe telefonii komórkowej jest dyskutowany na całym świecie. Mieszkańcy okolic stacji bazowych są eksponowani na owe emisje w sposób ciągły. Co prawda, w żadnych badaniach nie stwierdzono przekroczeń dopuszczalnych standardów, jednak wielu specjalistów uważa, że normy są świadomie zaniżane pod wpływem mocarnego lobby telefonii komórkowej.

Wyniki badań ankietowych jednoznacznie wskazują, że u mieszkańców okolic stacji bazowych występują różnego rodzaju dolegliwości, przede wszystkim ze strony układu krążenia, kłopoty ze snem, drażliwość, depresja, zaburzenia widzenia, trudności z koncentracją uwagi, nudności, utrata apetytu, zawroty i bóle głowy. W przeprowadzonych badaniach stwierdzono związek między występowaniem poszczególnych symptomów a poziomem ekspozycji i odległością od stacji bazowej. Zależność tę zaobserwowano zarówno u osób, które wiązały swoje dolegliwości z obecnością stacji bazowej, jak i u tych, które nie dostrzegały takiego związku.

W ubiegłym roku poświęciliśmy problemowi stacji bazowych telefonii komórkowej obszerny artykuł. Pisaliśmy m.in. o dokumentach Parlamentu Europejskiego, w których określono sytuację ludności poddanej napromieniowaniu przez stacje bazowe telefonii komórkowej mianem masowego eksperymentu. Dotyczy to zarówno starych państw UE jak i Polski. Sytuacja Polaków jest znacznie gorsza ze względu na liberalne przepisy. Dokumenty Parlamentu Europejskiego zwracają uwagę na konieczność szczególnej ochrony dzieci i młodzieży przed promieniowaniem mikrofalowym telefonii komórkowej. Zgodnie z tą sugestią rząd Wielkiej Brytanii wydał zalecenie dla szkół i rodziców, aby dzieci do lat 16. nie używały telefonów komórkowych.

Polskie władze nie dostrzegają problemu. Nikt nie reaguje na reklamy telefonii komórkowej adresowane do dzieci. Stacje bazowe są budowane w pobliżu szkół, szpitali i w osiedlach mieszkaniowych. Niewątpliwy wpływ na liberalne podejście do emisji pól elektromagnetycznych mają ekspertyzy naukowców. Prof. dr hab. med. Stanisław Szmigielski z Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii jest uważany za specjalistę z zakresu oddziaływań biologicznych pól elektromagnetycznych na organizmy żywe. Jego liczne szczegółowe opinie m.in. dla potrzeb postępowań sądowych dają asumpt do twierdzenia o braku szkodliwości owych pól. Krytycy sądzą inaczej. Niektórzy uważają, że polskie normy dotyczące emisji są zaniżone nawet tysiąckrotnie.

Zainteresowanych szczegółami zachęcamy do lektury tekstu Niebezpieczne, choć niewidzialne na stronie Nowej Gazety Praskiej - http://www.ngp.pl/str/tekst1058.html

Piotr Kozłowski nie poddaje się. Skierował pisma m.in. do burmistrza Białołęki, do Ministerstwa Zdrowia i Najwyższej Izby Kontroli. Liczy na przełamanie komórkowej zmowy milczenia. Do walki zagrzewają go problemy zdrowotne całej rodziny Kozłowskich.


(egu)
7221